Posts tagged miasto

Jak zwykłe rzeczy mogą nas połączyć – wywiad z Keyvanem Sarreshteh

Chcę zwrócić uwagę na drobiazgi, takie jak filiżanka kawy na stole i wspomnienie czyjegoś dotyku na tej filiżance. Ponieważ te zwykłe rzeczy są z nami zawsze, niezależnie od miejsca, w którym aktualnie przebywamy.

– powiedział mi Keyvan Sarreshteh – międzydyscyplinarny artysta z Teheranu. Autor spektakli: Stage Direction i Apart-ment. Jego sztuki najbardziej przykuły moją uwagę podczas New Narratives – spotkań ze współczesnym teatrem irańskim, które zorganizowali moi przyjaciele Sepehr Sharifzadeh i Raha Rajabi z NH Agencji Teatralnej. Wydarzenie to opisałam w czerwcowym artykule. Tym razem zapraszam Was na pierwszy wywiad z ciekawym irańskim artystą, którego miałam okazję poznać.

Continue reading

Shoefiti – graffiti zawieszone w powietrzu

Czasami pewna cząstka nas zostaje zawieszone na linii wysokiego napięcia, tak jak trampki, które wirują od paru dni nad Distillery Road w Galway. Czy zastanawialiście się, dlaczego ktoś wrzuca buty na różnego rodzaju miejskie kable? Ja zawsze myślałam, że zrobił to ktoś, by wykazać się zręcznością po paru piwach. Choć przyznam, że trampki w każdym położeniu wzbudzają moją sympatię.

Continue reading

Portret Miasta

Pomyśl, że uciekasz i wpadasz na siebie. Najdłuższa droga to najkrótsza droga do domu

James Joyce

Moje miasto ma oczy głębokie jak Atlantyk. Gdy słońce czasem błyśnie, oczy miasta zmieniają się w kasztanowe psiaki, rozbiegane i ucieszone ulicami bez deszczu.

Continue reading

Brukselski Kot

Pewnej jesieni byłam w Brukseli. Wczoraj przypomniały mi o tym zdjęcia. Żółto-miedziane liście porozrzucane na chodnikach w centrum miasta, beżowo-szare kamienice, scenerie z domieszką pomarańczu i bordo  – to kolory Brukseli.

Continue reading

Galway po wschodzie słońca #1

To miasto nosi jeansy i rozrzuca wiersze w ślepych uliczkach. Tutaj czas jest jak ocean, cierpliwie błyszczy pomiędzy palcami.

Dwanaście lat temu poznałam miasto położone w zatoce Atlantyku pełne szczerej tolerancji, ślepych uliczek, płynących do serca piosenek i głośnego krzyku mew. Pomyślałam wtedy, że chciałabym tu kiedyś zamieszkać. Po latach przelotna wówczas myśl zamieniła się w rzeczywistość. Mieszkam w Galway już siedem lat.  

Continue reading

Parasolowy sierociniec

Gdy kolejny miesiąc jest potwornie szaro i ocean leje ci się na głowę, to zastanawiasz się czy irlandzka zima składała się z samych Blue Mondays.

Na dodatek ludzie w Galway mają jeszcze nadzieję na deszcz. Tak „Hope it rains” („Mam nadzieję, że pada”) – to projekt, w ramach Europejskiej Stolicy Kultury Galway 2020, wymyślony specjalnie dla Galway – najbardziej deszczowego miasta w Europie. Jego autorzy udowadniają, że deszczowa i wietrzna pogoda może zbliżać do siebie ludzi i wyzwalać kreatywność.

Continue reading

Jeden dzień w Dublinie – nie śpiesz się.

Dublin to miasto barwnych drzwi, poetyckich cytatów nawet na skrzynkach elektrycznych, surrealistycznych mostów przecinających rzekę Liffy, piętrowych autobusów, piosenek, stylu grunge, parków, sukienek retro, ludzkich gestów ponad prawo, sielankowych kawiarni, olbrzymich okien i rozmaitych kultur, które codziennie podają sobie ręce.

Jeśli wpadasz więc do Dublina tylko na jeden dzień – zrelaksuj się i zanurz w jego charakter. Znane zabytki zostaw na przyszłość.

Daję Ci słowo, że nawet pół dnia wystarczy, byś poczuł się jak na spotkaniu u wyjątkowego przyjaciela.

Continue reading

Bloger w tramwaju

Blogowanie jest jak podróż przez życie: oberwanie chmury, wichura, błoto, ciepły wiatr, kłody pod nogami, niespodzianki za rogiem, bajgle na śniadanie, kawa, dużo kawy.

Teraz już wiem, że łatwo jest założyć bloga, ale systematyczne pisanie tekstów, które przyciągną czytelników to bardzo trudne zajęcie.

Continue reading

Mój osobisty symbol Wrocławia

Jest takie miejsce we Wrocławiu, w Polsce, do którego zawsze wpadam, nawet jeśli przyjeżdżam do miasta tylko na dwa dni. To miejsce stało się dla mnie moim osobistym symbolem Wrocławia za którym tęsknię.

Kawalerka – kawiarnia na ulicy Benedykta Polaka, w Śródmieściu, usytuowana w starej kamienicy, naprzeciwko charakterystycznych bloków postmodernistycznej architektury zwanych „sedesowcami”, a przeze mnie blokami kosmicznymi. To bardzo blisko Mostu Grunwaldzkiego i rzut beretem od Wydziału Dziennikarskiego oraz mojego mieszkanka, w który kiedyś żyłam.

Continue reading