Bieganie jako kontemplacja

This post is also available in: English (angielski)

Znów biegnę ścieżką nad rzeką. Poranek płynie pod moją skórą. Słońce szkicuje ukojenie w szarych komórkach.

Na boi przysiadła czapla szara, dziś nie ma wioślarzy. Łabędzie medytują na przystani opierając skrzydła o stęsknione łódki. Dotykam drzewa. Ostatni raz tak wnikliwie przyglądałam się korze chyba w dzieciństwie. Jasno-brunatna czułość słyszy mój świat. Trawa nasiąkła marcem, robię pięć przysiadów. Wyciągam ręce nad brzegiem, dwie kaczki obudziły się przed chwilą i myją dzioby. Zapach Corrib, przypomina lato na Mazurach w 2001.

Żonkile zakwitły grupowo, a ja właśnie przeskakuję nad ich główkami, balansując stopami na zielonym. Zerkam jeszcze na czaplę, która wypatruje smukłych łodzi wioślarzy. Obie za nimi tęsknimy.

Co sądzisz o tym poście? Daj znać! Dziękuję!

(Visited 15 times, 1 visits today)

Leave A Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *