Posts tagged wędrówka

Wracam na Inis Meáin

Październik rozpoczął się szybko. I nie wiem dokąd się tak śpieszy. Próbuję więc go jeszcze uchwycić przez ten ostatni tydzień. Wsłuchuję się w deszcz, który kapie, obserwuję migoczący płomień świecy. Mielę ziarna kawy, ciepło brązowe jak kasztany. Wypatruję lisa w ogrodzie. Na sobotnim bazarku w Galway zjadam domowe sushi w chwilowym słońcu. Tylko wiersz piszę już o listopadzie.

Continue reading

Goście na wyspie

Końcówka lata rozświetla się we mnie jak lampki na suficie w The Secret Garden, gdzie piszemy z Martyną wiersze przy herbacie truskawkowo-lawendowej. Galway gra na kontrabasie, puszcza oczko i przedstawia się nam wszystkim na nowo. Bo, gdy przyjeżdżają do mnie goście i ja staję się na moment turystką.

Continue reading

Tea sugar a dream – Dziękuję Turcjo!

Ostatni świt w Turcji jest lawendowo-różowy. Budzi nas szum Morza Marmara, pierwsze łódki ruszają do Stambułu, sąsiedzi spotykają się na porannym pływaniu. Wychodzimy z pokoju na brzeg. Ulvi – nasz gospodarz z Efe Cafe przyszykował już tosty i czai w dzwonkowych szklankach. Zapala papierosa i opowiada nam o swojej codzienności w Silivri. Za chwilę żegnamy się po turecku: Güle güle i wyjeżdżamy z bramy ostrożnie, żeby nie potrącić kota, który myje się pod drzewem oliwnym na rogu ulicy.

Continue reading

Zmarszczki jak drogi

A wszystkie drogi, które cię tam prowadziły były kręte

I wszystkie światła, które oświetlają drogę, oślepiają

Jest wiele rzeczy, które chciałby ci powiedzieć

ale nie wiem jak

(…)

Oasis “Wonderwall”

-śpiewa Oasis, a ja patrzę w lustro w samochodzie i widzę twarz kobiety grubo po czterdziestce w kolorze Connemary.

Continue reading

Wędrująca kobieta

Niech droga wzniesie się na spotkanie z tobą. A wiatr zawsze wieje ci w plecy.

Przysłowie irlandzkie

Lato w Irlandii ma 14 stopni i deszcz pod ręką. Jednak jakaś niezwykła właściwość tego kraju sprawia, że zawsze czuję się w drodze. A gdy odkrywam nowe plaże, rozmaite rodzaje kwiatów i traw oraz odwiedzam rybackie wioski takie jak Kinvara doświadczam magii i pogoda tego nie determinuje.

Continue reading

Flamenco – rytm codziennego życia

Za oknem słyszę dźwięk młotka uderzającego o blachę. W porannej kuchni filiżanka z kawą dźwięcznie dotyka spodka. Na szklanej desce skrzypi nóż, gdy kroję chleb, a butelka oliwy stuka o blat. Choć jest zwykła środa ubieram błękitne buty do flamenco, przywiezione z Kadyksu i wybijam swój wewnętrzny rytm na podłodze w kuchni.

Continue reading

Trzy plaże Connemary w sztormowy dzień

Zła pogoda nie istnieje, jest tylko nieodpowiednia odzież

Alfred Wainwright

Dziewięć w skali Beauforta, komuś przewróciło choinkę na balkonie w Galway, a ja szykuję kanapki i wlewam kawę do turystycznych kubków. Ubieramy bluzy, kurtki, czapki, zabieram nawet rękawiczki, choć to maj. Nieustraszone trampki są gotowe na przygodę. W samochodzie rozbrzmiewają piosenki zespołu T.Love i wspomnienia mieszają się z drogą N59, rudymi pagórkami oraz nowo narodzonymi owieczkami, które przytulają się do mam na pastwiskach. Grubo przed Clifden odbijamy w prawo do serca Connemary (Connemara National Park). Cel to trzy piękne plaże.

Continue reading