Wzgórze Knockma i przebijające się światło

This post is also available in: English (angielski)

W sobotę rano deszcz skapuje do mojej short Americano, którą zaparzył mi świetny barista w Jungle Cafe. Szary początek marca wciąż trzyma mnie w napięciu. Czy wreszcie mogę ucieszyć się drogą do domu?

Tak dawno nie pisałam nic na blogu. Bo mroczny czas ciągnął się od grudnia przez 3 miesiące i dwa tygodnie dłużej. Najpierw chorował kot potem ja i moja rodzina. W międzyczasie zmarła nasza wspaniała przyjaciółka Irina. Teraz tramwaj już na zawsze będzie woził puste miejsce po Gdańsku w tę i z powrotem.

Lęki podrapały moją codzienność. Lecz świeże blizny mogą istnieć razem z przebłyskami słońca. Kiedy nagrywałyśmy z Darią audycję o moich irlandzkich ścieżkach, w Polsce spadł bajkowy śnieg. A także spotkałam się z dawno niewidzianymi kochanymi przyjaciółmi. Choć nadal czuję się dziwnie, powoli ubieram kolorowe koszule i słyszę ćwierkające ptaki nawet w samochodzie, gdy jadę do pracy.

W ciekawym dokumencie o depresji usłyszałam niedawno, że nawet jeśli nie czujesz tego, że chcesz iść na spacer, wyjdź na szlak pomimo lęków. I coś w tym jest, bo kiedy udaje mi się ruszyć mimo chmurnych myśli, różowe tulipany zakwitają w moim sercu.

Ostatnio moja koleżanka Tracey poleciła mi ciekawe miejsce na spacer. Wielkie wzgórze Knockma porośnięte lasem znajduje się 30 kilometrów od Galway. Rosną tam drzewa polarne pokryte gęstym, puchatym i soczyście zielonym mchem, obok nich szumią stare dęby, cisy, wiązy oraz sykomory. Aksamitny bluszcz owija gałęzie, a na torfowych ścianach cieszą oczy smukłe paprocie. I raptem z trawy wyrasta krzew laurowy. Może to sprawka Finvarra, króla wróżek, który podobno tutaj rządził.

Przedzieram się więc na przełaj w tajemniczej gęstwinie, a naprzeciw wyłania się murek, zaś za nim wznosi się kopiec usypany z kamieni. Podobno według legendy pochowano tam królową Maeve lub inaczej mówiąc wojowniczkę Meggie. Na moje oko to z pewnością zabytek archeologiczny, choć o silnej, pięknej i wymagającej królowej krążą jedynie legendy. Pozostawiam to waszej wyobraźni.

Tymczasem w środę po pracy Marta zabiera mnie do siebie na seans filmowy „Moje wspaniałe życie” z Agatą Buzek. Przyjaciółkowy wieczór z pysznym obiadem upichconym wspólnie, akurat w Dzień Kobiet. Jak więc mogę ignorować to, że tak wiele sygnałów na ziemi i na niebie mówi mi, że warto pójść tam, gdzie światło przebija się mimo zmartwień?

(Visited 85 times, 1 visits today)

Leave A Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *