Category Refleksje

Jesienne skarpetki – o poszukiwaniu domu

Za oknem grafitowy filtr, ale jest świeże powietrze i jeszcze nie pada. Jem tartę z ostatnimi truskawkami. Zapach cynamonowej świecy w kuchni, płatki słonecznika na obrusie, a na kanapie jesienne skarpetki z jeżami, wiewiórkami, liśćmi i leśnymi grzybami. Od dawna nic nie publikuję na blogu, chociaż konsekwentnie piszę w swoim dzienniku, jeśli trzeba, to nawet o 5 rano. Jednak to tylko strzępki uczuć, lęki, małe radości lub szare chmury, które przesłaniają światło. Bo w październiku do niebieskich drzwi mojego obecnego portu dobijają się zmiany.

Continue reading

Zmarszczki jak drogi

A wszystkie drogi, które cię tam prowadziły były kręte

I wszystkie światła, które oświetlają drogę, oślepiają

Jest wiele rzeczy, które chciałby ci powiedzieć

ale nie wiem jak

(…)

Oasis “Wonderwall”

-śpiewa Oasis, a ja patrzę w lustro w samochodzie i widzę twarz kobiety grubo po czterdziestce w kolorze Connemary. Ciemnozielone góry i ciepłe, żółte trawy lśnią przede mną we wrześniowym słońcu. Mknę znowu do przodu po piasku i ten moment zapisuje się w moich oczach i na policzkach.

Dlaczego więc mam się martwić, że mam zmarszczki? Kiedy wydają mi się one piękne i lubię moją twarz pełną piegów, czy przebarwień. Wiatr głaszcze wąskie usta. A najpiękniejszy turkus na świecie wlewa się w moją duszę. Nawet wodorosty przybrały jesienny kolor.

Trampki zapadają się w piasek, a mi podoba się to uczucie. Chociaż wiem, że to tylko chwila i że wszystkie drogi są kręte, a oczy bywają zamglone. Niemniej jednak chrupię ten moment jak mój ulubiony wafelek w czekoladzie.

Maszyna, która mruczy

Nie wszystko z tego, co jest możliwe, człowiek potrafi zrozumieć

S.Lem “Eden”

Zawsze uważałam maszyny za bezduszne. Jednak życie zaskoczyło mnie niespodziewanie kolejnym poetyckim szczegółem i to w miejscu, które za poetyckie nie może uchodzić. Jednak jak mawiał Edward Stachura: Wszystko jest poezją.

Continue reading

Roziskrzone spotkania na początku jesieni

W niedzielny poranek robię jajecznicę ze świeżą bazylią i oliwą z oliwek. A pierwsza piosenka, którą słyszę to Yellow.

Spójrz na gwiazdy

Zobacz, jak świecą dla Ciebie

i oświetlają wszystko, co robisz

Coldplay “Yellow”

Ludzie, którzy pojawiają się w moim życiu, są jak gwiazdy i sprawiają, że strumienie światła oświetlają różne przestrzenie na mojej drodze. Starzy i nowi przyjaciele.

Continue reading

Kajaki – kontakt z naturą, innymi oraz z samym sobą

“Na tratwie czujesz się potężnie wolny …”

Mark Twain

W ciepłe popołudnie Marisol, Jacek, Marcin i ja, przybywamy na przystań Menlo, oddalonej zaledwie 4 km od Galway. Jim Morrissey z Kayakmór siedzi na ławce naprzeciwko wody, witamy się, a potem czekamy jeszcze na kilka osób. Za samochodem przebieramy się w pianki, zakładamy dopasowane kapoki. Żółte, pomarańczowe, czerwone i niebieskie kajaki lśnią ułożone na brzegu na tle tataraku.

Continue reading

Broszki z filcu są jak tymczasowe tatuaże

Ostatnio zrobiłam broszkę dla miłośniczki samolotów. Kiedy wycinałam z filcu pierwszy w życiu aeroplan, a potem przyszywałam go fioletową nitką na czarny kwadracik, przypomniało mi się jak bardzo lubię tworzyć oraz nosić broszki. Jesienne liście, parasolki, grube koty, ptaki, motyle, telefony i truskawki. Kształty wyłowione z rzeczywistości okraszone uczuciami i spotkaniami.

Continue reading

Czy słoń może latać?

W magicznej księgarni i galerii sztuki Kenneys nie miałam pojęcia, że podchodzę do regału z poezją. Zorientowałam się, gdy wyciągnęłam z półki cieniutką książkę o frapującym tytule „Słoń w kącie”. Zawarte w niej wiersze przypominały mi smak porannych kaw wypitych na grafitowej sofie, albo na zupełnie obcych krzesłach. Aoife Mannix – irlandzka poetka urodzona w Szwecji, zna zapach wynajętych mebli i nie obawia się prezentować emocji, do których ja czasami boję się przyznać, choć mieszkają ze mną.

Continue reading

Czas na sprzątanie plaży i obserwację ptaków

Letnim popołudniem spotkaliśmy się na Nimmo’s Pier w Galway. Rzeka Corrib płynęła spokojnie i miała modry kolor. Wzięliśmy worki i chwytaki do zbierania śmieci, które przywiózł nam Tiarnan McCusker – specjalista do spraw środowiska w Urzędzie Miasta. Rękawice zostały mi jeszcze z poprzednich sprzątań. Rowery zaparkowaliśmy obok łąki i ruszyliśmy w stronę błękitu i zieleni.

Continue reading