Hello darkness my old friend

This post is also available in: English (angielski)

Kiedy nad moją historyjką gaśnie światło, waham się by wstać i zaparzyć kawę w rudym kubku. Jednak w końcu podnoszę się i ruszam w mrok. Wycieraczki nie nadążają ścierać oceanu, który leje się przed oczami. Przez trzydzieści minut wiruje mi w głowie. Aż wreszcie dostrzegam, że owce też lubią ukrywać się pod skałą.

Choć w aucie jest zimno, a mi wydaje się, że nigdzie nie chcę iść, wyrywam się jak nowo narodzona w grafitowo-zielone powietrze. Torfowa trawa pachnie ukojeniem, a bezsłoneczny widnokrąg staje się moim domem.

Deszcz myje mi twarz, zakręca włosy, skapuje do butów i dotyka palców u nóg, kiedy przekraczam most. Dzikie paprocie w ciemnozielonych koronkach i baran, który podnosi aksamitny łeb znad wegetariańskiej kolacji pozdrawiają mnie na drodze. Przystaję i gapię się na moje towarzystwo, głazy w miękkiej trawie milczą obok rozgadanego strumienia. Wyłączam wizję ładniejszej pogody.

Czasami po prostu światło znika, ale wciąż możemy coś odkrywać na tej wędrówce.

Co sądzisz o tym poście? Dziękuję serdecznie za każdy feedback!

(Visited 17 times, 1 visits today)

Leave A Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *