This post is also available in:
English (angielski)
Niech ta ciemność będzie dzwonnicą, a Ty dzwonem (…)
R.M.Rilke “Z Sonetów Orfeusza XXIX”
Wyłania się z porannej ciemności naprzeciwko przystanku autobusowego. Jest tam od dawna. Kiedyś częściej go dostrzegałam. Zupełnie niespodziewanie zaczyna padać śnieg. Sennie. Czekam na autobus. Płatki śniegu wolno unoszą się wokół latarni. Wtedy zauważam kolorowe skrzydła rozpostarte na czarnej bramie O’Connell’s Bar.

I momentalnie coś się we mnie rozdzwania. Swawolnie. Serce chłonie złote światło. Nawet kobaltowe kosze na śmieci pod murem obok motyla wydają się magiczne.
Teraz patrzę na zmieniający się obraz codziennie jak na scenę. W okolicy szóstej rano czekanie na autobus zlewa się ze sztuką, którą prezentują dla mnie zwykłe dni.

We wtorek skrzydła przysłania nieco metalowa przyczepa. Zaś w środę pod murem błyszczy kilkadziesiąt beczek z Guinessem. A w czwartek mój poranny widok aranżuje się z betoniarką i pomarańczową, odblaskową kurtką oraz taczką.

Ponury styczeń w Galway nie ma już władzy nade mną.
Poruszaj się tam i z powrotem w zmianie – szepcze Rilke.
Wychodzę więc rano z domu z ciekawością, bo zastanawiam się jaką kompozycję zobaczę tym razem wokół motyla.
Czujesz, wszelkiej dali przyjacielu,
jak twe tchnienie przestrzeń w krąg rozwiera?
W ciemnej wieży, pełnej dzwonów wielu,
rozdzwoń się. Niech to, co cię pożera,
moc zaczerpnie z tego pożywienia
Idź, by rzeką wiecznych przemian płynąć;
wyznaj ból swojego doświadczenia;
jeśli pić ci gorzko, zmień się w wino.
A spotkaniu w nocy tej ogromnej
na rozstaju zmysłów — nim przeminiesz —
mocą czarów swoich nadaj sens.
I gdy to, co ziemskie, cię zapomni,
do milczącej ziemi powiedz: płynę,
do płynącej rzeki mów: jam jest.
Wiersz R.M. Rilke “Z Sonetów Orfeusza XXIX”, przekład Janusz Szpotański.