Dwie orbity poezji Małgorzaty Wątor

This post is also available in: English (angielski)

Pewnego popołudnia Przeznaczona / Namienionô– dwujęzyczna książka z wierszami Małgorzaty Wątor, wpadła przez szczelinę na listy w niebieskich drzwiach mojego mieszkania w Galway, w Irlandii. Pierwszy wiersz przemówił do mnie już w przedpokoju.

Szafka nocna

Położyłam okulary na szafce obok łóżka

Bóg był tam, gdzie go zostawiłam. Miał na sobie

Niebieski szlafrok, przetarty dres i czerwone paznokcie.

(Zasnął nad klawiaturą)

Obok tekstu, na czarno-białej fotografii zobaczyłam oczy-okna opuszczonego domu. Te naturalne ujęcia sprawiły, że zaczęłam zastanawiać się, w którym miejscu ja sama zostawiłam Boga i czy nadal tam jest? Bo poezja Małgosi Wątor zadaje pytania bez ogródek i sprawia, że zaczynasz przyglądać się bardziej cząsteczkom swoje codzienności.  

Moje wiersze są tempem mojego życia

  • Każdy wiersz to wyznanie czegoś: tajemnicy, sekretu, wspomnienia. Jeżeli poezja nie byłaby szczera, nie byłaby prawdziwa, a jeżeli nie jest prawdziwa to nie chce się jej czytać.

Wiersze Małgorzaty są przenikliwe i nieustannie w ruchu. Czasem jadą na oślep, bo wycieraczki na okularach nie działają. Uczucia w nich stają się rowerem, samochodem, pękają jak balon, schodzą do piwnic.

  • Dorobiłam się nawet pseudonimu „Rower”, który nadał mi świętej pamięci poeta Andrzej Szczepanik. Nie mógł zapamiętać jak się nazywam, ale doskonale pamiętał mój wiersz: “Człowiek z roweru”.

Myśli stoją w korkach, a poetka skroluje rzeczywistość. Nie boi się przeklinać, dotykać trudnych emocji, ani obalać frazesów.  

Wiedno Kaszëbë ë wiedno Kaszëbi

Jednak, gdy odwracam książkę, ląduję na całkiem innej orbicie, wierzeń i obrzędów słowiańskich. Utwory poetyckie napisane są tutaj po kaszubsku. A Wątor prezentuje w nich zupełnie inny styl pisania, formę krótkiej i lekkiej opowieści.

  • Część kaszubska jest odzwierciedleniem moich zainteresowań mitologią słowiańską. Zabieram w niej czytelnika w podróż po wymyślonych przeze mnie obrzędach i  wierzeniach w bogów i demony. “Namienionô” z wierszami kaszubskimi powstała jako pierwsza.

Wòdin

Mòże mrëczec jakno miedwiédz?

Mòże fërkòtac jakno charłãżnik?

Mòże szemarzëc jakno trôwka?

Mòże brzãczec jakno mùcha?

òrganë mòrsczé Mòże jegò grzëmią?

Mòże mòcno żôgùje jak sus?

Mòże tak chôłpac dzélëczczi lëftu?

Ë przë tim sã tak jak gbùr wëdąc

Mòże pòdnaszac sã ë ùpadac?

Òn mòże wszëtkò!

Naju Pón Mòrza Wòdin.

Dwie tak różne przestrzenie książki łączy regionalizm. W wierszach odnajdziemy między innymi “Niedźwiadka Szczęścia” ze Słupska oraz Piwnicę Romańską z Gdańska. To miasta autorki. Ponieważ w Słupsku się urodziła, a w Gdańsku mieszka. 

Most

Kiedy byłam małą dziewczynką jeździłam często na Kaszuby i spotkałam ludzi, którzy mówili po kaszubsku, ale dopiero za sprawą poezji Małgorzaty Wątor miałam okazję przeczytać coś w tym języku. Nie wiedziałam, że w Polsce porozumiewa się po kaszubsku, aż sto tysięcy osób. A język jest również zróżnicowany w poszczególnych regionach. Dlatego książka Małgosi obudziła mnie na tę kulturę, która przecież rozwija się od wieków. Bowiem Kaszubi, to słowiańska ludność autochtoniczna Pomorza. A ja przyznaję, że niewiele o niej wiem, choć Kaszuby, to mój ulubiony region Polski.

  • My Kaszubi, mówimy że jesteśmy Kaszubami „z krwi i z kości” jakby nie tylko łączyła nas krew, ale także cechy wizualne. Kiedy mówimy w ten sposób o swojej tożsamości, mamy przeświadczenie, że już bardziej nie można być przesiąkniętym kaszubszczyzną jak my jesteśmy. Język kaszubski jest dla mnie duchowym mostem pomiędzy mną a moją babcią. Babcia zmarła na długo przed moim urodzeniem, a cała rodzina ochoczo przyznaje, że jesteśmy wizualnie takie same. Teraz kaszubski jest również dla mnie językiem przyjaźni, i to jest jego największa wartość, poczucie  zjednoczenia, wspólnoty i przynależności.

Małgorzata Wątor przypomina nam, że warto eksplorować oraz pielęgnować kultury, które egzystują tuż obok nas, a dla których czasami zdaje się nie być już miejsca. Czy nauczę się chociaż kilku słów po kaszubsku? Czy wrócę do tych miejsc, od których uciekam? A Wy co zrobicie?

PrzeznaczonaMałgorzaty Wątor, to lektura, która z pewnością intryguje. Zaciekawiają też ascetyczne w wyrazie fotografie, które wykonał Radosław Wątor, kuzyn poetki. Czarno-białe zdjęcia przedstawiają ruiny domów oraz sprzęty, jakie można tam znaleźć. „Dom” – miał być pierwotnym tytułem tomiku i wydaje się, że nie zniknął tak po prostu. Odkrywamy jego przeznaczenie stopniowo i z różnej perspektywy.

Na zdjęciu poetka Małgorzata Wątor

Co sadzisz o tym poście? Ucieszy mnie bardzo Twój feedback, Czytelniku! Dziękuję!

(Visited 177 times, 1 visits today)

Leave A Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *