Jesienne skarpetki – o poszukiwaniu domu

This post is also available in: English (angielski)

Za oknem grafitowy filtr, ale jest świeże powietrze i jeszcze nie pada. Jem tartę z ostatnimi truskawkami. Zapach cynamonowej świecy w kuchni, płatki słonecznika na obrusie, a na kanapie jesienne skarpetki z jeżami, wiewiórkami, liśćmi i leśnymi grzybami. Od dawna nic nie publikuję na blogu, chociaż konsekwentnie piszę w swoim dzienniku, jeśli trzeba, to nawet o 5 rano. Jednak to tylko strzępki uczuć, lęki, małe radości lub szare chmury, które przesłaniają światło. Bo w październiku do niebieskich drzwi mojego obecnego portu dobijają się zmiany.

Nie lubię przeprowadzek, ale w moim życiu było już ich jedenaście. Ile pudełek tym razem spakujemy i gdzie je zabierzemy? W końcu wciąż nie znaleźliśmy domu? Gdzie on jest? Czym jest dla mnie dom? A jaki będzie?

szkicuję ocean
na asfalcie
ślad mojego apetytu
przykleja się do wodoodpornych trampek
kiedy zatrzymuję się na obślizgłych wodorostach
ich zapach
staje się domem
jak mokry piasek
na ukochanych butach
niosę go
gdziekolwiek pójdę

Zaczyna padać, ale wpadam na pomysł, by wyskoczyć w jesiennych skarpetkach na mokrą ulicę i sfotografować moment.

Dziękuję Wszystkim, którzy wspieracie mnie w tych pokręconych poszukiwaniach! Piękne dźwięki dla Was jednego z moich ulubionych zespołów Yo La Tengo.

(Visited 50 times, 1 visits today)

Leave A Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *