This post is also available in:
English (angielski)
Fale są dziś wzburzone na koralowej plaży. Radośnie rozbijają się o skały po wczorajszej pełni księżyca. Dzieci biegają, skaczą, tryskają śmiechem. Niebo jest fantastycznie błękitne.
Dziś jestem Słońcem. Pląsam na koralowych algach, kołyszę się, faluję, wznoszę. Wypełnia mnie światło. Obok mnie lalka Brigid upleciona ze słomy z wstążką zamiast naszyjnika.
Liza też jest dziś Słońcem. Zanurza stopy w spienionym Atlantyku. Mieni się niebieskością. Fale wymrukują rytm naszego tańca. Chór mew skrzeczy na bis. Algi na koralowej plaży chrzęszczą pod stopami niczym kastaniety.
Zgodnie z irlandzką tradycją palimy zeszłoroczne krzyże z sitowia i czekamy jak ich prochy zabierze morze. Potem wieszamy kolorowe wstążki na gałęzi. Myśląc życzenia.
Delikatna mgła nadchodzi z oceanu. Troski stają się niewidzialne. Oddychamy świeżym początkiem. Obmyci przez turkus. Papierowe Słońce i Brigid wracają z nami, wzywając wiosnę, którą według tradycji celtyckiej rozpoczyna Imbolc.

P.S. Imbolc – celtyckie święto oczyszczenia oraz dzień świętej Brygidy pięknie się przenikają. Irlandia celebruje je 1-go lutego.



