Lato w Galway, a my wciąż mamy Nadzieję na deszcz

This post is also available in: English (angielski)

# Le Déluge

Wiecznie wietrzna i mokra pogoda może przygnębić, ale bardziej gdy jesteś sam, kiedy otwierasz się na innych możesz spojrzeć na  zimno i deszcz z twórczej perspektywy. Wtedy stajesz się szczęśliwszy w tym co akurat masz wokół siebie.

Deszcz i wiatr w Galway to codzienność. W końcu mieszkamy nad Atlantykiem i okolica wokół jest piękna. Zamiast więc narzekać na trudne warunki pogodowe można je wykorzystać. Autorzy projektu Hope it rains SOINEANN NÓ DOINEANN / Mam nadzieję, że pada /udowadniają, że deszczowa i wietrzna pogoda może zbliżyć ludzi do siebie i rozbudzić kreatywność. Odkąd szyłam konopie z porzuconych parasoli podczas warsztatów Umbrella Orphanage / Osierocona parasolka / podążam za ich deszczowymi pomysłami.

Budowanie społeczności

W minioną niedzielę z samego rana wraz z wolontariuszkami Galway 2020 Seetą i Maou stawiłyśmy się w naszych pomarańczowych wiatrówkach na boisku nieopodal plaży w dzielnicy Renmore.

Super było powrócić wreszcie do wolontariatu po czasie izolacji.

Poranek był prawie bezdeszczowy, ale za to bardzo wietrzny. Na boisku przygotowywałyśmy pola do gry wodnej dla kilku rodzi. Nosiłyśmy wodę w wiaderkach, nakryłyśmy stoły obrusami w kropki, ustawiłyśmy kule do gry i sprawdziłyśmy czy narzędzia wodne działają. W trakcie czekania na zawodników cieszyłyśmy się ze wzajemnego poznawania, gdyż widziałyśmy się po raz pierwszy. Seeta pochodzi z Kathamandu, a Maou z Marsylii, ale teraz jesteśmy wszystkie Galwayankami.

Le Déluge

W końcu mogłam poznać Ríonach Ní Néill, która jest pomysłodawczynią i dyrektorem artystycznym projektu Hope it rains. Włożyła wiele serce we wszystkie deszczowe projekty. Le Déluge (z francuskiego powódź), to jej ostatni projekt.

Pomysł na Le Déluge sięga 2016 roku, kiedy to przeprowadziłam z Pete’em Casby’m serię warsztatów dla dzieci w ramach pilotażowego projektu w Galway. Zapytałam wtedy dzieci w jaki sposób możemy wykorzystać wiatr i deszcz do zabawy na świeżym powietrzu przy niesprzyjającej pogodzie? A one wpadły na milion genialnych pomysłów, w tym wymyśliły mnóstwo propozycji walk wodnych. Tak więc Le Déluge jest naszą odpowiedzią na ich pragnienia.

-powiedziała mi Rionah.

Ręcznie robione narzędzia i recykling znów na topie

Było wiele powodów, dla których podjęliśmy się wykonania własnych wyrzutni wodnych. Głęboko wierzę, że tworzenie sztuki i kultury jest dla nas wszystkich i że wszyscy mamy wystarczająco dużo kreatywności, wyobraźni i pomysłowości, aby być aktywnymi uczestnikami, a nie konsumentami.

– podkreśliła Riohan.

Aby to wyzwanie było jak najbardziej dostępne dla jak największej liczby osób, Pete stworzył filmy instruktażowe.

Zamiast przykładać rękę do plastikowej góry zabawek, kupując komercyjne miotacze, chcieliśmy, by ludzie zaczęli używać materiałów, które mają pod ręką i nadali im nowe życie i byli świadomi jak wiele da się wykrzesać nawet ze starych rzeczy.  

Wspaniale było zobaczyć genialne domowe miotacze wody. Teraz rodziny mają narzędzia i pomysły na organizowanie walk wodnych w swoich dzielnicach i rozpowszechnianie informacji dalej.

Również flagi nad polami do gry zostały uszyte ręcznie przez Jeny Rody z porzuconych parasoli.

Zasady gry

Odbyły się wspólne gry z klaunem Den Butlerem, który był sędzią.  Rodzina musiała pracować jako zespół, aby osiągnąć swoje zadanie lub pokonać inną rodzinę. Celem było zmoczenie wszystkich innych tylko nie siebie samego.

Łapanie wiatru

Rionach chodziła po trawiastych polach i łapała wiatr dużą, rozwartą rozgwiazdą, która może być płaszczem lub latawcem, albo jeszcze czymś…, ale o tym napiszę więcej w następnym artykule.

A ja po raz kolejny odkryłam, jak niewiele potrzeba, aby być szczęśliwym i ile radości może przynieść wspólne działanie. Pomimo tego, że było mi zimno od wiatru byłam szczęśliwa!

Podobało mi się, że poznałam nowych ludzi, oraz odkryłam kolejne nieznane mi jeszcze miejsce w Galway. Poza tym była to fajna i produktywna aktywność na niedzielny poranek. Zapamiętam również zabawną sesję zdjęciową, którą zrobiliśmy sobie na zakończenie

– powiedziała Seeta.

Nawet jeśli nie było to huczne i tłumne spotkanie to byłam szczęśliwa, że poznałam nowe osoby i mogliśmy dzielić się swoimi  doświadczeniami z wydarzeń w Galway i w Irlandii. Fajne było tez wymienienie naszych kobiecych doświadczeń jako emigrantek. Była to również okazja, aby stać się częścią społeczności.

– powiedział Maou.

Po tylu miesiącach izolacji, wspaniale było znowu dzielić się naszą pracą z publicznością! Cała ta ciężka praca reagowania na ciągle zmieniające się ograniczenia była tego warta. Wolontariusze Galway 2020 dużo wspierają nasze projekty i cieszę się z możliwości poznawania ludzi z całego świata dla których Galway jest teraz domem. – powiedział Rionah.

A ja jestem już ciekawa kolejnego warsztatu oraz opowieści o tajemniczej “wietrznej rozgwieździe”, o której tu jeszcze napiszę.

Co myślisz o tym poście. Będę wdzięczna za każdy feedback.

Dziękuję!

(Visited 36 times, 1 visits today)

Leave A Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *