Woodstock, Nowy Jork, ilustracje – wywiad z Sharon Watts

This post is also available in: English (angielski)

W czerwcowy wieczór 2020 ilustracje Sharon Watts zabierają mnie do Ameryki lat 60-tych i 70-tych, która emanuje przemianami. Z rysunkowych opowieściach nastoletniej hippie chick wylewają się marzenia. Czy Sharon spotkała Boba Dylana w Caffe Reggio na MacDougal Street w Nowym Yorku?

–  zastanawiam się.

W życiu zdarzają się niesamowite rzeczy, nawet jeśli o nich nie śnimy

To wydarzyło się  w czasie pandemii. Spotkałam ilustratorkę i pisarkę Sharon Watts, która dorastała w Ameryce lat 50-tych. W latach 70-tych jako pełna entuzjazmu studentka wędrowała przez Nowy Jork ze szkicownikiem. A podczas swojej artystycznej pracy w latach 90-tych ilustrowała cotygodniową kolumnę uznanej redaktorki mody Carrie Donovan w dziele Styl „New York Timesa”. Po wielu latach postanowiła zilustrować swoje wspomnienia z ery Woodstock w książce “By the time I got to Woodstock” / „Zanim dotarłam do Woodstock”, która jest jak pamiętnik.

Pewnego razu chciałam zacytować w blogowym poście jednego z piosenkarzy Woodstock 1969. Spodobała mi się piosenka młodego barda Berta Sommera. Podczas poszukiwania kim był ten chłopak z fryzurą afro, odkryłam, że Sharon napisała o nim obszerny artykuł. Tak trafiłam na jej blogi.  Jej wrażliwość oraz sposób wyrażania myśli wydały mi się bliskie, jakbym znalazła pokrewną duszę. Postanowiłam wysmażyć do niej wiadomość. Jednak ona dała mi znak pierwsza i napisała to samo co ja wtedy poczułam.

Książka Sharon jest niczym rysunkowa historia Ameryki lat 60-tych i 70-tych. Znajdziemy w niej portrety osobowości festiwalu Woodstock.

Pewna część mnie żałuje, że nie pojechałam na festiwal Woodstock kiedy byłam młoda. Ale wtedy nigdy nie spojrzałbym wstecz prawie 50 lat później i nie napisałaby: „By The Time I Got To Woodstock”.

Młodsza Sharon nigdy nie pojechała na festiwal Woodstock, ponieważ jak twierdzi była dość cichą i nieśmiałą dziewczyną, a także skupiła się na swojej karierze ilustratorki w tamtym czasie. Jednak po latach postanowiła wrócić do Woodstock jako archiwistka epoki, w której żyła i pod wieloma względami poczuła się jak bratnia dusza twórców festiwalu Michaela Langa i Artiego Kornfelda.

rys. Sharon Watts

Rysunki Sharon wyglądają jak narysowane słonecznym atramentem

Są lekkie, autentyczne, sprawiają, że człowiek uśmiecha się i przypomina sobie swoją indywidualną historię.

Jak odkryłaś, że rysowanie jest Twoją pasją?

Zawsze wiedziałam, że jestem artystką. Moi rodzice zachęcali mnie do twórczych wysiłków od najwcześniejszych lat. Uwielbiałam rysować księżniczki i dorysowywać im wiele akcesoriów, a później lubiłam rysować modelki Twiggy i Cher. Cała scena mody z połowy lat 60-tych otworzyła przede mną swoje drzwi, inicjując zarazem moją ścieżkę kariery. Chciałam być artystką mody.

rys. Sharon Watts

Jak spełniły się Twoje marzenia o pracy w “New York Times”?

W każdą niedzielę leżałam na dywanie w salonie i pochłaniałam „New York Times”. Było tam sporo reklam mody dla dużych domów towarowych. W tym czasie reklamy rysowano, nie fotografowano. Wiedziałam, że tego właśnie chcę, ale najpierw musiałam opuścić moje miasteczko i przenieść się na Manhattan oraz zdać do szkoły artystycznej. W 1974 roku ukończyłam Parsons School of Design po pełnym przygód okresie wczesnej młodości, gdy żyłam niezależna od rodziny, popełniałam własne błędy, a także czyniłam postępy.

Moją pierwszą pracą w NYT była mała reklama szalika dla sklepu o nazwie B. Altman. Dopiero w 1999 roku regularnie współpracowałem z cotygodniową kolumną modową „By Design”, którą prowadziłam przez prawie dekadę.

Jak wpłynęło na Ciebie rysowanie?

Rysunek dał mi całkowitą pewność siebie. Był prezentem, który otrzymałam naturalnie.

Jak czułaś się żyjąc w epoce przemian społeczno-politycznych lat 60-tych?

Byłam świadoma wszystkiego, ale wydawałam się sobie zbyt nieśmiała lub też powściągliwa, aby zostać aktywistą w tamtych czasach. Zdecydowana większość amerykańskich kobiet była wtedy gospodyniami domowymi.  Z pewnością chciałam czegoś więcej niż wybory mojej matki i nigdy nie rozumiałam nierówności jako normy. Wychowywałam się w małym miasteczku i nie byłam świadoma dlaczego ludzie żyli w określony sposób dopóki nie przeprowadziłam się do Nowego Jorku.

Co myślałaś o hippisach? Czy to była także kwestia mody?

Hipisi i ich styl życia byli atrakcyjni, ale nie na mojej ścieżce kariery. Podobała mi się jednak moda jaką wprowadzili! Eksperymentowałam z barwnikiem krawatowym, ku przerażeniu mojej matki. Nie jestem pewna, czy jej garnki i patelnie kiedykolwiek straciły „fioletową mgłę” /„Purple Haze” – piosenka Jimi Hendrixa.

Czy spotkałaś Boba Dylana?

W latach 1972-73 mieszkałam na Bleecker Street, przy rogu MacDougal Street, gdzie mieściła i funkcjonuje do dziś Caffee Reggio. Dylan mieszkał na MacDougal Street, tuż za rogiem od mojej kamienicy. Jednak w tym czasie przeprowadzał się powoli do miasteczka Woodstock. Mieszkał w ładnej kamienicy z brązowej cegły, moja była zwyczajna. Nigdy go nie spotkałam, ale rozglądałam się za nim.

rys. Sharon Watts

Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu?

Wolność, bycie sobą oraz życie pełnią życia każdego dnia. Jak śpiewał zespół Young Rascals: Ludzie wszędzie chcą być wolni.

Sharon wciąż zgłębia historię barda Berta Sommera. Zaprzyjaźniła się z kolegami z jego zespołu oraz z kilkoma osobami, które uczestniczyły wtedy w festiwalu, a teraz są przewodnikami w Muzeum Woodstock /The Museum at Bethel Woods.

Nie mogę się doczekać dalszego ciągu historii piosenkarza, który sprawił, żeśmy się poznały.

A tymczasem wędruję po Nowy Jorku wraz ze wspomnieniami Sharon, które wyczytuje w jej tekstach. Zaplanowałam już, że odwiedzę Caffe Reggio na rogu MacDougal Street w samym sercu Greenwich Village pełnej historii kontrkultury lat 60-tych. To też najstarsza kawiarnia w tej dzielnicy. Podobno zamontowali tam gniazdka do laptopów w ścianach, a poza tym nic się nie zmieniło. Może więc znajdę jeszcze porzuconą w kącie strunę z gitary Boba Dylana… Na pewno spotkam się tam na cappuccino z Sharon Watts.

Ilustracje i zdjęcia są własnością Sharon Watts. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Co sądzisz o tym artykule? Podziel się swoją opinią w komentarzu.

(Visited 85 times, 1 visits today)

Leave A Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *