Teatr jest jak lustro

This post is also available in: English (angielski)

Teatr jest skomplikowany, ponieważ opowiada o naszych codziennych nastrojach, emocjach i lękach

– powiedział Emmanuel Demarcy-Mota, dyrektor jednej ze scen Paryża, na konferencji prasowej, w której uczestniczyłam.  

Jeśli śledzicie mój blog to wiecie, że w ubiegłe lato spędziłam prawie miesiąc na Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym w Sybinie, największym festiwalu teatralnym na świecie, gdzie byłam wolontariuszką. Pisałam raporty o pracy wolontariuszy, pomagałam w organizacji wielkich pokazów na głównym placu, spotykałam charyzmatycznych ludzi kultury, ale o teatrze nie napisałam prawie nic. Zastanawiałam się dlaczego?

Niedźwiedź

I oto w ostatnich dniach tej niezwykłej imprezy, chińscy aktorzy z Akademii Teatralnej w Szanghaju podali mi odpowiedź na tacy prosto ze sceny. W miniaturze Antoniego Czechowa „Niedźwiedź”, zaprezentowanej w konwencji tradycyjnej opery chińskiej przejrzałam się jak w lustrze. Ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam, że jestem jak główna bohaterka sztuki Helena Iwanowna Popowa, która pragnęła bardzo miłości, ale nie umiała się do tego przyznać, owijała wszystko w bawełnę.

Pamiętam, jak zaczęłam się śmiać ze swojego odbicia, kiedy siedziałam w pluszowym fotelu w teatrze „Gong”. A wkrótce potem niosłam to odkrycie w podskokach przez słoneczne uliczki miasta, bo zrozumiałam, że bardzo boję się być szczera sama ze sobą. Czarodziej z tego teatru pomyślałam, a może to życie jest magikiem, podpowiadały dachy domów z Sybina, które mają oczy.

Czas w Sybinie był wielowymiarowy

Wyobraźcie sobie, że musiałam najpierw nauczyć się, co wybierać na śniadanie, bo miejscowe zwyczaje były inne niż te które do tej pory znałam. Poza tym otaczali mnie lokalni mieszkańcy tajemniczego kraju, jakim była dla mnie Rumunia oraz ludzie z całego świata, przede wszystkim Japończycy, z którymi często współpracowałam.

Każdego dnia czekały więc na mnie wyzwania: pisanie w obcym języku, wywiady z lokalnymi mieszkańcami z pomocą tłumacza, bycie na kilku wydarzeniach jednocześnie, a nawet oświetlanie sceny, ręczną lampą, której baterie niosłam na plecach.

Mnóstwo perspektyw naokoło i tak wiele światów do odkrycia tylko we mnie samej

Zdałam sobie z tego sprawę dzięki teatrowi i to parę dni przed startem samolotu powrotnego. Wreszcie zauważyłam teatr, choć przechodziłam obok niego kilka razy dziennie. A on mi wyjaśnił, że: poranne poszukiwanie kawiarni, kudłaty olbrzymi pies na rogu, niezrozumienie języka, chęć zjedzenia „salady de vinete”, Papanasi – rajskie pączki spałaszowane przed zachodem słońca, wiersz obejrzany na ekranie, układanie planu działania z Misaki, poziomki na  bazarze, próby wymówienia kilku słów po rumuńsku, niespodziewane wino w kuchni, nadmuchany potwór na rynku mówią do mnie. Możesz odkrywać to kim jesteś, kim chciałabyś być, a może kim mogłabyś być.

P.S. Kiedy pisałam ten tekst myślałam także o Darii i Juście, które ukochały teatr tak bardzo i swoją pasją mi o nim po wielokroć przypominają.

Zdjęcia autorstwa Shingo Yoshizawa objęte są prawami autorskimi.

A Wy kiedy ostatnio przeglądaliście się w teatrze?

(Visited 14 times, 1 visits today)

Leave A Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *