Czy możemy chodzić po wodzie? – co mówią murale w Galway

This post is also available in: English (angielski)

Lubię murale w przestrzeni miejskiej. Jednak w Galway zawsze mi ich brakowało. Tymczasem coś się zmieniło, bo na kilku budynkach w mieście pojawiły się fotomontaże, które do mnie zawołały.  

Autorem prac jest Joe Lee. Wykorzystał on zrobione przez siebie zdjęcia krajobrazów Galway oraz zdjęcia inscenizowanych scen z uczestnikami projektów autorstwa irlandzkich i palestyńskich artystów: Sohail Salem, Emily Ni Bhroin, Arran Murphy, Deirdre Kennedy, Ríonach Ní Néill, Jeni Roddy. Fotomontaże powstały w ramach projektu Drowned Galway, który jest częścią Hope it rains, wyreżyserowanego przez Ríonach Ní Néill. Pisałam o tym tu i tu.

Na fotomontażach rozpoznamy znane miejsca w Galway, w Irlandii. Główny deptak na Shop Street, Spanish Arch, czy jedną z lokalnych szkół. Jednak te miejsca na zaprezentowanych obrazach są zalane przez wodę. Tak, w Galway leje niemiłosiernie, lecz nie tylko o deszcz tutaj chodzi, ponieważ powodzie są również wynikiem zmian klimatycznych. Bo śmieci, które zalegają w rzekach i w morzach powodują spiętrzanie się wody. W oceanach zaś oprócz widocznych odpadów, gromadzą się też liczne drobiny plastiku pochodzące choćby z kosmetyków. Czy wiecie, że tworzą one niebezpieczne wiry /gyres/. A potem wraz z wodą i z piaskiem dostają się do przewodów pokarmowych zwierząt morskich. Z kolei żółwie, delfiny, wieloryby, foki, zaplątują się niejednokrotnie w dryfujące, porzucone liny rybackie i umierają. Artyści zadają więc pytanie:

Czy my ludzie umiemy chodzić po wodzie?

Jak będziemy radzić sobie z kolejnymi zmianami, które już dzieją się w świecie?

Co jeszcze musi się zdarzyć, abyśmy zaczęli działać?

Czy zdajemy sobie sprawę, że i do naszej miejscowości może dotrzeć kiedyś tssunami?

Czy dbamy o swoje lokalne miejsce?

Czasami pierwszym krokiem jest złożenie papierowego pudełka na mniejsze części i włożenie do odpowiedniego kosza. A może zabranie papierowego kubka po kawie ze sobą niż porzucenie go na ławce w parku. Na pewnej wycieczce dzieci zrzucały puszki po napojach ze szczytu Carrantuohill, dla frajdy – powiedział mi znajomy, który w górach prowadzi pensjonat i który na widok niedorzecznej zabawy pobiegł zatrzymać zdziwione dzieci.

Czarny humor czy wizja przyszłości

Najbardziej podoba mi się zdjęcie przedstawiające grupę ludzi wędrujących po pas w wodzie na Shop Street. (to fotografia tytułowa, na której tle zrobiłam sobie zdjęcie). Jak je zobaczyłam, to pomyślałam, że to wizja przyszłości dla Galway, najbardziej deszczowego miasta Europy. Jednak chwilę później przyszła refleksja. Co się dzieje z naszą planetą? Mamy pandemię. A może to dopiero początek zmian?

Ostatnio Wave Makers – wolontariusze Europejskiej Stolicy Kultury Glaway 2020 już po raz drugi sprzątali lokalne plaże. W Warszawie, w Polsce młodzi ludzie z Extinction Rebellion Polska protestowali przeciwko bierności polityków wobec zmian klimatu, które mocno zagrażają wyginięciu ludzkości. Domagają się oni zmniejszenia emisji gazów cieplnych oraz zmiany kierunku gospodarki tak, aby zasoby odnawialne były eksploatowane w tempie pozwalającym na ich całkowite odtwarzanie. Z kolei w Bułgarii, wolontariusze z 25 Brygady Jeziora Pomorie przygotowali dwie wyspy dla ptaków wędrownych, oczyszczając teren ze śmieci i nawożąc go dodatkowym piaskiem. Brała w tym udział Tatyana Garkavaya moja znajoma wolontariuszka i opisała akcję na swoim blogu.

Zaś Enrico Bagnoli, jeszcze na początku pandemii, zmotywował mnie oraz innych ludzi w Galway do posprzątania swojej okolicy. Z kolei jego akcja zmobilizowała Justę, do posprzątania śmieci nad wrocławską Odrą.

To tylko niektóre z działań, które mają miejsce. Rionach w swoich projektach pokazuje, że jeszcze wiele możemy stworzyć ze zniszczonych rzeczy, i że recykling to bardzo ważna sprawa.

A ja wciąż używam zbyt wiele opakowań plastikowych i choć na zakupy noszę płócienne torby, to kanapki, a nawet jabłka pakuję w tworzywa sztuczne. Ile jeszcze czasu minie, abym to zmieniła?

Murale z Galway wołają do mnie: Już czas!

Zróbmy coś dla naszej planety. Spróbujmy powoli zmieniać swoje nawyki. Wiem, nie jest to proste. Jednak warto próbować. Wydaje mi się też, że nie wszyscy jesteśmy świadomi zagrożenia, dlatego projekty artystyczne, edukacyjne oraz protesty nagłaśniające zmiany klimatu są bardzo potrzebne.

Co sądzisz o tym poście? Dziękuję za każdy odzew!

(Visited 113 times, 1 visits today)

6 Comments Czy możemy chodzić po wodzie? – co mówią murale w Galway

  1. Irena 18 września 2020 at 12:47

    mieszkasz w najbardziej mokrym mieście? czyli Twój rower powinien mieć płetwy 🙂 a Ty wiosła. Staram się oszczędzać wodę w rożny sposób, torby też mam z tkaniny a jeśli plastikowe to używane wielokrotnie, też lubię urale, najbardziej ten przy ul. Sienkiewicza/Wyszyńskiego z kotami na dachach

    Reply
  2. Blue Tram 18 września 2020 at 12:57

    Ta…, Galway, to chyba najbardziej mokre miasto Europy. I ja uwielbiam ten mural z kotami 🙂 Super, że oszczędzasz wodę i z tego co obserwuję, to naprawdę robisz fajną sztukę recyklingową, choćby Twoje naszyjnki – zamotki oraz kartki 🙂

    Reply
  3. Justa 19 września 2020 at 09:53

    Gosia, super, że murale natchnęły Cię do tego posta. Trzeba o tym mówić, pisać ciągle i ciągle, powinniśmy sami sobie przypominać jak oszczędzać dla natury, dla nas samych. Jesteśmy tylko ludźmi i aż ludźmi, dlatego naprawdę wiele jeszcze możemy zmienić na korzyść.

    Reply
    1. Blue Tram 19 września 2020 at 11:11

      Dzięki, Justa! Tak, musimy sobie przypominać, nieustannie, bo łatwo się zapędzić i zapomnieć. Po raz kolejny coś mocniej do mnie dotarło i zrozumiałam, że poważnie muszę zredukować używanie plastiku, bo za dużo z niego korzystam, niestety. A przecież kiedyś wolałam papier śniadaniowy 🙂

      Reply
  4. Magda 21 września 2020 at 22:41

    Najtrudniej jest zacząć od siebie, jak zawsze. Dziś widziałam w sklepie świetną szklaną butelkę ozdobioną w zielone rośliny i drugą w stylu kempingowym z napisem “stay wild”. Po chwili zaczęła mi się gonitwa myśli typu, “Czy to praktyczne? Pewnie zaraz się stłucze.”, itp. Podobnie miałam z pomysłem wykładania śmietników gazetami zamiast plastikowej torby. Pojawiło się sporo “racjonalnych” powodów żeby tego nie zrobić, a najczęstszym u mnie jest niestety zwykłe wygodnictwo.

    Reply
  5. Blue Tram 22 września 2020 at 13:59

    Fajny pomysł z tym wykładaniem pojemników gazetami. Choć wcale nie taki prosty do wdrożenia. Ale wydaje mi się, że warto próbować małymi krokami zmieniać nasze “wygodne” nawyki. Póki co staram się oduczyć pakowania w plastik, idzie ciężko… 🙂 Mam też stałą butelkę na wodę, stalową, tyle, że często przelewam do niej z plastikowej, która stoi w domu. Mini plus, że już po drodze nie nabywam kolejnych plastikowych butelek. No, ale mimo wszystko próbujmy! Uściski!

    Reply

Leave A Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *