Czy słoń może latać?

This post is also available in: English (angielski)

W magicznej księgarni i galerii sztuki Kenneys nie miałam pojęcia, że podchodzę do regału z poezją. Zorientowałam się, gdy wyciągnęłam z półki cieniutką książkę o frapującym tytule „Słoń w kącie”. Zawarte w niej wiersze przypominały mi smak porannych kaw wypitych na grafitowej sofie, albo na zupełnie obcych krzesłach. Aoife Mannix – irlandzka poetka urodzona w Szwecji, zna zapach wynajętych mebli i nie obawia się prezentować emocji, do których ja czasami boję się przyznać, choć mieszkają ze mną.

Krzyczę za szklaną ścianą.

Zamykam okiennice w myślach,

strzępy strachu wlewają się do pokoju.

Płonę pod wodą,

tonąc w słowach na wpół zrozumiałych.

/ fragment z wiersza „The Swimmer”/

Taa.., ostatnio czuję się jak słoń, jestem ciężka i nieco apatyczna w ciasnej przestrzeni. Z jednej strony bardzo chciałabym się ruszyć, ale wokół mnie pełno porcelany i zbiłam już kilka filiżanek. Przywiązuje mnie przezroczyste poczucie winy. Ewidentnie przydałyby mi się skrzydła, ale czy zdołam się na nich unieść?

Jeśli zaczynasz podejrzewać, że stajesz się niewidzialny (…)

Pobiegnij nago ulicami i śpiewaj,

upij się i krzycz w otwartych drzwiach,

zrób imprezę i zaproś nieznajomych spotkanych w autobusie,

ogól się na łyso,

nałóż coś różowego, tańcz,

skieruj na siebie uwagę.

To nie przestępstwo

– zachęca mnie autorka wierszem “Warning Signs”.

A ja uśmiecham się, niemal chichoczę i mam ochotę tak zrobić, bo wiersz właśnie wpuszcza kolorowy barwnik do moich myśli. Przecież od lat wkręcałam sobie, że nie wypada chcieć czyjejś uwagi.

No dobra, wsiadam na rower i ruszam w miasto, a potem fotografuję się z malarskimi skrzydłami w samym centrum Galway. Jeden przechodzień chce nawet mieć zdjęcie ze mną, ustawia się więc obok, zamaskowany. Inni przystają na chodniku, żeby nie wejść w kadr. Jakaś pani stwierdza: Nice spot!

Tymczasem bohaterka wiersza już po raz trzeci powtarza barmanowi swoje zamówienie, a on wciąż nie wszystko rozumie i kwituje, że ma taki słodki akcent. Skąd ja to znam, przypominam sobie pierwsze wyjście do pubu w obcym kraju.

Choć wiersze Aoife dotykają trudnych przeżyć i czasami są jak słoń, o którym nikt nie chce mówić, to jednak dostrzegam w wielu miejscach ukryte skrzydła. A trochę jest tych rejonów w książce; Dublin, Bruksela, lotnisko Heathrow, Leicester Square w Londynie, Ottawa, Galway, Paryż, Sztokholm, Lincoln Longue w Stanach itp.

Nawet jeśli czekam na miraż,

widzę twoje skrzydła,

film twojego życia nakręcony w plenerze.

Oczywiście to szaleństwo bez żadnych gwarancji,

ale rzucając tą kostką, obstawiam twoje oczy,

i widzę nas w słońcu

ze wszystkimi naszymi niemożliwościami, które się spełniają.

/fragment z wiersza The Lincoln Lounge/

No, to mam już drugą ulubioną poetkę irlandzką, obok Michele O’Sullivan. A poezja znowu dodała mi skrzydeł, zupełnie niespodziewanie. Tak jakbym przysiadła w poczekalni, zagubiona i chora, a wiersze już na mnie czekały zawieszone na ścianach, jak w szpitalu w Galway. Niektóre utwory są dość długie (pisze to miłośniczka krótkich wierszy), ale wciągają mnie jak czekolada, zjadam od razu całą tabliczkę.

jesteś kawą

jesteś ciepły

jesteś rozpuszczoną czekoladą

jesteś wszystkimi przygodami gdy kiedykolwiek pójdę dalej (…)

/fragment z wiersza “And you are”/

Poszukajcie swoich skrzydeł, Kochani! Mogą być i takie namalowane na bramie, krok po kroku przyczepimy je sobie do ramion. A ja dziękuję poetce Aoife Mannix, która dała się odnaleźć pośród tysiąca innych książek. Jakby ktoś mnie do niej zaprowadził. Czyżby to była Agnieszka?

(Visited 70 times, 1 visits today)

Leave A Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *