Wiele osób lubi jeść na śniadanie owsiankę, jem i ja. Podobno była ona popularna już w epoce brązu. Ale czy macie w związku z owsianką jakąś historię? Moja jest bardzo prosta i mam ją w sercu od lat.
Continue readingCategory Refleksje
Kartki i listy – świetny sposób na połączenie
Za oknem listopadowa szarość, samochody suną po mokrej ulicy, ale ich odgłos przywodzi mi na myśl szum morza. Płomień cynamonowej świeczki rozpogadza kuchnię, gdzie właśnie piszę listy do osób, które przebywają w domach opieki.
Continue readingLiście i transparenty fruwają, a ja maluję powieki na turkusowo
Druga fala epidemii przypłynęła wraz z jesienią. W Galway ocean leje się z nieba, a huk wichury budzi mnie w nocy. Jednak szum rewolucji z Polski jest głośniejszy niż wzburzone morze, odbija się echem w moim sercu.
Continue readingJak rower dodaje mi skrzydeł
Nie wyobrażam sobie swojego życia bez roweru. Odkąd pamiętam rower zawsze motywował mnie do przygody. Nawet jeśli jechałam tylko do sklepu na tej samej ulicy.
Continue readingBardzo blisko stąd
Kto to wie, gdzie to jest:
wierne psy, zorze i dzikie ogrody?
To bardzo, bardzo, bardzo blisko stąd.
To tam, gdzie przegrywa, gdzie wygrywa nikt.
Gdzie w równoległości jezioro i szczyt.
Gdzie tańczę, przepływam po pustkę - po nic.
-śpiewa Mela Koteluk.
Continue readingBrukselski Kot
Pewnej jesieni byłam w Brukseli. Wczoraj przypomniały mi o tym zdjęcia. Żółto-miedziane liście porozrzucane na chodnikach w centrum miasta, beżowo-szare kamienice, scenerie z domieszką pomarańczu i bordo – to kolory Brukseli.
Continue readingCzy możemy chodzić po wodzie?
Lubię murale w przestrzeni miejskiej. Jednak w Galway zawsze mi ich brakowało. Tymczasem coś się zmieniło, bo na kilku budynkach w mieście pojawiły się fotomontaże, które do mnie zawołały.
Continue readingCzas na jesienny rower
Na błękitnym rowerze, wpasowani w siodełko z mchu, odnajdziemy naszą drogę
W Irlandii już jesień. W Galway, w parku uniwersyteckim, wrzesień pokolorował liście na czerwono, rudo i żółto.
Continue readingW drodze na Carrantuohill – owce, słonie i ja
Nie powinno się iść w góry samemu. Nigdy nie wiesz co może nagle się wydarzyć. Pewna kobieta, która nocowała u nas w zeszłym roku też twierdziła, że nic jej nie będzie, gdy pójdzie sama na Carrantuohill, a jednak utknęła w szczelinie i trzeba było ją ratować helikopterem.
– powiedział John, kiedy oznajmiłam, że jutro wyruszam w góry sama. I miał rację, jednak moje pragnienie wspinaczki było silniejsze nawet od lęku, że wiatr zdmuchnie mnie z grani najwyższego szczytu Irlandii.
Continue readingCo ja mam na głowie?
Natura srebrzy kosmyki moich włosów
Wyglądają jak nurt porannej rzeki
czasami niczym kora wierzby
albo trawy na klifie
Zgoda na siwe włosy to ważny etap w układaniu się ze sobą – przeczytałam w „Vogue” i ucałowałam swoje kosmyki, które od paru lat coraz wyraźniej śnieżą się w mojej czuprynie.
Continue reading