Fale są dziś wzburzone na koralowej plaży. Radośnie rozbijają się o skały po wczorajszej pełni księżyca. Dzieci biegają, skaczą, tryskają śmiechem. Niebo jest fantastycznie błękitne.
Continue readingMedytacja ze spuchniętym policzkiem
Mogę być z życiem takim jakie jest
Wstaję rano, zerkam przez roletę jaki kolor ma dziś niebo. Zwykle o 4.30 jest czarne. Jednak w sobotę ma kolor dżinsu. Potem rozpuszcza się w niebieskawą szarość. A przed dziesiątą biały błękit błyszczy.
Continue readingArgentyńskie filmy krótkometrażowe
Criollo, to koń z Pampas, rozległych, trawiastych i żyznych równin w sercu Argentyny. Symbol wolności, niezależności i wytrzymałości. Bo tacy byli Gauchos – koczownicy jeźdźcy z Pampasów. Dziś duchy, które pozostawiły po sobie trwały mit kulturowy w Argentynie. Tajemniczym kraju z emocjonalnością i elegancją tango.
Continue readingPoranny motyl
Continue readingNiech ta ciemność będzie dzwonnicą, a Ty dzwonem (…)
R.M.Rilke “Z Sonetów Orfeusza XXIX”
Bordeaux zostaje we mnie
Anioł na placyku Jean Moulin pomiędzy drzewami odsłania grafit po nocy. W piekarni “Le Boulanger de l’Hôtel de Ville” patrzę w lustro. Serce jest sztruksowe w miodowym kolorze, dotyka palcem księżyca. Słodkie kasztany. Skąd się znamy?
Continue readingVincent Delerm w Bordeaux
Na tym koncercie płakałam, śmiałam się, śpiewałam piosenki, przemieszczałam do krainy dzieciństwa, widziałam uśmiech mojej mamy, a łzy przyjaciółki mieszały się z moimi. Czas lśnił na policzku. Chłonęłam teatr, cieszyłam się francuskim i żyłam w Bordeaux tej nocy.
Merci Beaucoup!
Continue readingO tłumaczeniu piosenek Sybille Baier
–Sybille Baier ze Stuttgardu, miała 20 lat, trudne życie i depresyjną naturę, gdy nagrała dla siebie samej 14 piosenek, które jak twierdzi uratowały jej życie. Spakowała te taśmy i żyła, zapomniawszy o nich – opowiada Daria Danuta Lisiecka w swojej audycji Wyczytane do Białości na antenie Radia z Qlturą.
Continue reading“Kameliowy sklep papierniczy”
Bogaty jest ten, który jest zadowolony z tego co ma
sentencja Zen
Przerywam na chwilę czytanie książki “Kamieliowy sklep papierniczy”, bo aż nie mogę się powstrzymać od zaprojektowania kilku jesiennych kartek dla mojej siostry i przyjaciół. Powieść Ito Ogawy już na samym początku sprawia, że odzywa się we mnie zepchnięta na bok, pasja do pisania listów i robienia kartek.
Continue readingDublin – duchy, lustrzanka i buty
Dojeżdżamy do północnego Dublina i deszcz przestaje padać. A zza chmury wychodzi magiczne słońce. Bo nasz pierwszy przystanek to właśnie “Chmura Café” – Cloud Café. Gdzie siadamy na werandzie i możemy gapić się na North Strand Road. W tle lecą przyjemne piosenki i słychać szum miasta. A zielony, piętrowy autobus unosi się na kamiennym moście.
Continue readingWracam na Inis Meáin
Październik rozpoczął się szybko. I nie wiem dokąd się tak śpieszy. Próbuję więc go jeszcze uchwycić przez ten ostatni tydzień. Wsłuchuję się w deszcz, który kapie, obserwuję migoczący płomień świecy. Mielę ziarna kawy, ciepło brązowe jak kasztany. Wypatruję lisa w ogrodzie. Na sobotnim bazarku w Galway zjadam domowe sushi w chwilowym słońcu. Tylko wiersz piszę już o listopadzie.
Continue reading