W kolejną niedzielę lutego nad miastem ćwierkają ptaki. Chociaż w ogóle ich nie widzę, bo idę skrótem przez dworzec autobusowy. Ludzie wylewają się na Eyre Square. A ja wreszcie mam na sobie dżinsową kurtkę, tą podszytą futrem.
Continue readingCategory Miejsca
Brownie na koralowej plaży
Turkus rozbija się o skały wzdłuż drogi R336. Przelotne słońce rozświetla wrzosowiska pełne skał, które ciągną się jak w filmie. Zatrzymujemy się w Carraroe przy fioletowej kawiarni Bia Blasta, którą kiedyś pokazała mi Liza. Próbuję sobie przypomnieć jak w języku Gaelic mówi się “Hello” , bo w tym rejonie 80% mieszkańców używa na co dzień tego języka.
Continue readingLokalna Kopenhaga
Włączam elektryczny jazz duetu Svaneborg Kardyb i wysiadam znów na placu Enghave w kopenhaskim Vesterbo. Ludzie siedzą na drewnianym chodniku wokół skweru nad stacją metra, przy stolikach w Navnlos Kaffe & Bar lub na ławkach, krawężnikach, trawnikach obok kamienic. Mają kawę z termosu lub z kawiarni. Chrupią świeżutkie spandeury z lokalnego Bageried BRØD.
Continue readingSny o Sewilli
Puedo escribir los versos a más de 40 grados esta noche
Pablo Neruda
Gdy w Galway wieje sztormowy wiatr i błyszczy ostatnie letnie słońce, wzdycham do miasta Herkulesa – boga podróżujących. Sewilla, to dla mnie gorący żółty zmieszany ze skórkami pomarańczy, błękitem i mahoniowym. Mosiężne bramy, a za nimi ogrody jak z “Baśni Tysiąca i Jednej Nocy”. Czerwone autobusy i stacja pociągów Santa Justa, na której wysiadam lub wsiadam z wypiekami na twarzy.
Continue readingKadyks – port pełen światła
Gdy po podróży budzę się w Galway, wszędzie szukam kawy cortado. A przecież wcześniej piłam tylko czarne americano. Jednak ostatnio wpadłam w oko Hiszpanii. A Kadyks stał się moim trzecim domem, pełnym światła.
Continue readingDomowy Gdańsk
Pachnie różowymi tulipanami, gdy zjadamy śniadanie przy otwartych drzwiach. Trójkąty z serem, herbata waniliowa, chrupiące płatki nie umykają też uwadze czarno-białej kotki. Na ganku kołyszą nas kolorowe hamaki, a my przeglądamy się w bańkach mydlanych niczym w magii. Po błękitnym niebie frunie lotka badmintona ode mnie do ciebie. A nad polem jaskrawo żółtego rzepaku tańczą bociany.
Continue readingWspomnienia made in Carlow
W dniu urodzin odkrywam nowe pasmo siwych włosów i bardzo się z tego cieszę, bo kolor idealnie pasuje do mojej kwietniowej sukienki. Kilkenny budzi się z piosenek wyśpiewanych w pubie The Field. I love you – wciąż nucę w rock & rollowych myślach.
Continue readingIrlandia w taki dzień jak ten
A my spodziewaliśmy się, że słońce wyjdzie zza chmur. Ale, że wiatr się ulotni i nie spadnie ani jedna kropla deszczu? WOW!?
Continue readingWzgórze Knockma
W sobotę rano deszcz skapuje do mojej short Americano, którą zaparzył mi świetny barista w Jungle Cafe. Szary początek marca wciąż trzyma mnie w napięciu. Czy wreszcie mogę ucieszyć się drogą do domu?
Continue readingGdy ostatnio wpatrywałam się w gwiazdy
Jest ich tysiące, przed małym białym domkiem z czerwonymi drzwiami na Connemarze. Zadzieramy głowy do góry i trwamy kontemplując błyszczące punkciki w rześką noc pod koniec października.
Continue reading