Zapalnikiem do tego artykułu było wirtualne spotkanie z Izabelą Duchnowską inicjatorką wspólnej lodówki, którą postawiła przed swoim hostelem artystycznym na wrocławskim Nadodrzu.
Continue readingPosts by Blue Tram
Hiszpańskie śniadanie – Pan con tomate
Za moim oknem w Galway grafitowe chmury i mokry asfalt. Tymczasem w kuchni przy stole siedzi Hiszpania, ponieważ od kilku poranków delektuję się Pan con tomate.
Continue readingDwie orbity poezji Małgorzaty Wątor
Pewnego popołudnia Przeznaczona / Namienionô– dwujęzyczna książka z wierszami Małgorzaty Wątor, wpadła przez szczelinę na listy w niebieskich drzwiach mojego mieszkania w Galway, w Irlandii. Pierwszy wiersz przemówił do mnie już w przedpokoju.
Continue readingMoże dziś rozchmurzy nas piosenka
Po raz kolejny Irlandia pokazała mi, że niewiele potrzeba, by stworzyć magię.
Pierwszego października jest chłodno i mokro. Ubieram pomarańczową kurtkę wolontariusza Galway 2020 i wsiadam na błękitny rower. Przy Walter Macken Place nic się nie dzieje, a osiedle Mervue wydaje się być bez życia. Na budynkach dostrzegam wilgoć, zaś na ulicy roboty drogowe. Gdy jednak przypatrzę się lepiej odnajduję słoneczniki w ogródku pod blokiem, a nawet małą szklarnię.
Continue readingBrukselski Kot
Pewnej jesieni byłam w Brukseli. Wczoraj przypomniały mi o tym zdjęcia. Żółto-miedziane liście porozrzucane na chodnikach w centrum miasta, beżowo-szare kamienice, scenerie z domieszką pomarańczu i bordo – to kolory Brukseli.
Continue readingLatawce w Athenry
Jadę wreszcie pociągiem. Nie ważne, że tylko piętnaście minut, czuję ten sam zew przygody jak gdybym jechała do Dublina. Tymczasem wysiadam w Athenry – malutkiej miejscowości nieopodal Galway.
Na peronie spotykam Bronagh, również wolontariuszkę Galway2020. Będziemy dziś puszczać latawce z Hope it rains. Dziś nie pada, dzięki Bogu, ale wiatr jest jak zwykle. Kto bym tam widział Zachodnią Irlandię bez wiatru.
Continue readingCzy możemy chodzić po wodzie?
Lubię murale w przestrzeni miejskiej. Jednak w Galway zawsze mi ich brakowało. Tymczasem coś się zmieniło, bo na kilku budynkach w mieście pojawiły się fotomontaże, które do mnie zawołały.
Continue readingCzas na jesienny rower
Na błękitnym rowerze, wpasowani w siodełko z mchu, odnajdziemy naszą drogę
W Irlandii już jesień. W Galway, w parku uniwersyteckim, wrzesień pokolorował liście na czerwono, rudo i żółto.
Continue readingW drodze na Carrantuohill – owce, słonie i ja
Nie powinno się iść w góry samemu. Nigdy nie wiesz co może nagle się wydarzyć. Pewna kobieta, która nocowała u nas w zeszłym roku też twierdziła, że nic jej nie będzie, gdy pójdzie sama na Carrantuohill, a jednak utknęła w szczelinie i trzeba było ją ratować helikopterem.
– powiedział John, kiedy oznajmiłam, że jutro wyruszam w góry sama. I miał rację, jednak moje pragnienie wspinaczki było silniejsze nawet od lęku, że wiatr zdmuchnie mnie z grani najwyższego szczytu Irlandii.
Continue readingBiała Lokomotywa przy moim stole
W tym roku Ogólnopolskie Spotkania Poetów “Biała Lokomotywa” – kameralny festiwal literacki z Łazieńca, organizowany przez Darię Danutę Lisiecką usiadł przy moim stole w Galway, w Irlandii. Lokomotywa zagwizdała żywo przez okno monitora. To było dla mnie nie lada przeżycie, równie intensywne, choć inne niż gdybym usiadła pod orzechem przed domem Stachury. Jednak nawet cyfrowo “Biała Lokomotywa” miała moc zabrać mnie na łąkę.
Continue reading