W kolejną niedzielę lutego nad miastem ćwierkają ptaki. Chociaż w ogóle ich nie widzę, bo idę skrótem przez dworzec autobusowy. Ludzie wylewają się na Eyre Square. A ja wreszcie mam na sobie dżinsową kurtkę, tą podszytą futrem.
Continue readingPosts by Blue Tram
Brownie na koralowej plaży
Turkus rozbija się o skały wzdłuż drogi R336. Przelotne słońce rozświetla wrzosowiska pełne skał, które ciągną się jak w filmie. Zatrzymujemy się w Carraroe przy fioletowej kawiarni Bia Blasta, którą kiedyś pokazała mi Liza. Próbuję sobie przypomnieć jak w języku Gaelic mówi się “Hello” , bo w tym rejonie 80% mieszkańców używa na co dzień tego języka.
Continue readingImbolc – nadzieja na jaśniejsze ścieżki
Pierwsza operacja w życiu już za mną. I obudziłam się ze snu w samą porę, bo na festiwal Imbolc, który Irlandia celebruje w ten weekend. Kilka lat temu pisałam tutaj, że celtycki Imbolc spotyka się na skrzyżowaniu z dniem świętej Brygidy. Tymczasem zakładam rudą bluzę, zapalam świeczki obok ceramicznego wulkanu Wezuwiusza i włączam kolorowe światełka. A przyjaciółka przynosi mi czerwoną prymulkę w żółtej doniczce.
Continue readingUłamek wieczności
Nie miałam pojęcia, że moje włosy są już tak platynowe dopóki nie usiadłam na tle Indianki, która przecierała szmaragdowe oczy czerwienią. Piękna, zapatrzona w dal na ludzi przy kawiarnianych stolikach.
Continue readingCodzienne dzieło sztuki, żeby żyć
W naszym ogrodzie na dachu wyrosły wielkie muchomory pomarańczowe i czerwone, posypane nieregularnymi kulkami, które wyglądają jak zwinięte papierki. Gdy listopad zaciąga chmury i włącza całodniowy deszcz, nasze muchomory są jak żywe dzieła sztuki, przebijają się kolorem przez najczarniejsze myśli.
Continue readingHania Rani w muzyce może wszystko
–Długi dzień – zagaduje do nas facet w pubie Dudley’s, gdzie siedzimy czekając na koncert Hani Rani, polskiej pianistki i kompozytorki. Popijam piwo Blue Ghosts na cześć jej nowej płyty ‘Ghosts’.
– O tak, to bardzo długi i ekscytujacy dzień, dla nas przyjechaliśmy aż z Galway, bo tuż za rogiem w Vicar Street zagra niesamowita artystka, która w muzyce może wszystko – mówi Maciek.
Continue readingTu i Teraz na festiwalu Baboró
‘Każdy z Was ma swoją historię. Koniecznie ją opowiedzmy‘ – powiedziała aktorka Julie Sharkey na swoim przedstawieniu o ciężko pracującej „Mrówce zwanej Amy” /“An ant called Amy” w reżyserii Rymonda Keane’a. Mrówka w końcu przestała się tak śpieszyć i odnalazła szczęście. A my na koniec tej sztuki przesłaliśmy nasze ciepłe myśli osobom, które są dla nas wyjątkowe. Wysyłaliśmy je w balonie, dmuchanym przez naszą wyobraźnię. Gdy byłam wolontariuszką na Międzynarodowym Festiwalu Sztuki dla Dzieci Baboró, zwolniłam szalone tempo.
Continue readingLokalna Kopenhaga
Włączam elektryczny jazz duetu Svaneborg Kardyb i wysiadam znów na placu Enghave w kopenhaskim Vesterbo. Ludzie siedzą na drewnianym chodniku wokół skweru nad stacją metra, przy stolikach w Navnlos Kaffe & Bar lub na ławkach, krawężnikach, trawnikach obok kamienic. Mają kawę z termosu lub z kawiarni. Chrupią świeżutkie spandeury z lokalnego Bageried BRØD.
Continue readingJesień ogarnia mój chaos
Porozrzucane notatki w zeszycie. Wyrwane kartki na listy zakupów, pokreślone refleksje. Ale za to coraz więcej wierszy w telefonie. Tymczasem coraz bliższa rudo-złoto-bordowa. I kto by się spodziewał, że to ona co roku ogarnia mój chaos.
Continue reading“Jak to widzę” – malarstwo Joan Finnegan
Kiedy jadę przez wczesnojesienną Connemarę, w popołudniowym świetle miga żółty, pistacjowa zieleń, bordowy, beżowy i grafitowy. Góry przede mną mają szorstką brązową skórę i przypominają słonie jak wtedy, gdy wspinałam się na Carrauntoohil.
Tymczasem Connemara na obrazach Joan Finnegan wyłania się z północnego błękitu i różu, mocnej zieleni, turkusu, weneckiej czerwieni i wyraźnego pomarańczowego słońca – każdego dnia na nowo. Wzgórza składają się z kolorowych pasków i kwadratów. Droga z wyspy Inishee jest fuksjowa i prowadzi przez szafirową wodę do seledynowej góry pod amarantowym niebem.
Continue reading