A my spodziewaliśmy się, że słońce wyjdzie zza chmur. Ale, że wiatr się ulotni i nie spadnie ani jedna kropla deszczu? WOW!?
Continue readingPosts by Blue Tram
Zielona sukienka dla Szmaragdowej Wyspy
Och, moje życie zmienia się każdego dnia w każdy możliwy sposób –
śpiewa The Cranberries i młoda koniczyna wyłania się z ciemności. Widzę zrobione z niej butonierki, przypięte do bluz i kurtek przeciwdeszczowych. Bo dziś Święty Patryk sprząta wyspę po zimie.
Wzgórze Knockma
W sobotę rano deszcz skapuje do mojej short Americano, którą zaparzył mi świetny barista w Jungle Cafe. Szary początek marca wciąż trzyma mnie w napięciu. Czy wreszcie mogę ucieszyć się drogą do domu?
Continue readingAudycje “Wyczytane do Białości” są jak światło księżyca.
Grudniowa sobota w irlandzkim Galway jest szara, ale nie pada więc ludzie spacerują uśmiechnięci. Włoska kawiarnia pęka w szwach i przypominam sobie, że dawno nie byłam na Dominik Street. Idziemy więc tam z moją przyjaciółką Agą i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki lądujemy we Francji.
Continue readingNa koncercie Boba Dylana
Poniedziałek obudził się ponury z nasionami mrocznego nastroju i wichurą zjedzonymi na śniadanie.
Continue readingGdy ostatnio wpatrywałam się w gwiazdy
Jest ich tysiące, przed małym białym domkiem z czerwonymi drzwiami na Connemarze. Zadzieramy głowy do góry i trwamy kontemplując błyszczące punkciki w rześką noc pod koniec października.
Continue readingUczę się pisać reportaż
Na wszystko przychodzi odpowiedni moment
Kiedy zaczynam pisać, u ramion wyrastają mi niebieskie skrzydła i w sobotę rano lecę po kawę, choć na ulicach Galway szaleje gradowa burza. W bluzie Portishead oraz ze szkicami tekstów pod czapką czuję się sobą i wiem, że tym razem nic mnie nie zatrzyma. Bo oto jestem na wymarzonym kursie reportażu, który prowadzi reporter Marcin Kącki.
Continue readingAmor y Amistad
Weekend rozpoczął się z przyjaciółmi. Najpierw włoska kawa z Agą na szczęśliwej ulicy Woodquay. A potem wieczór z Bią i Jackiem, którzy przynieśli nam roślinę prosto z Brazylii.
Continue readingGoście na wyspie
Końcówka lata rozświetla się we mnie jak lampki na suficie w The Secret Garden, gdzie piszemy z Martyną wiersze przy herbacie truskawkowo-lawendowej. Galway gra na kontrabasie, puszcza oczko i przedstawia się nam wszystkim na nowo. Bo, gdy przyjeżdżają do mnie goście i ja staję się na moment turystką.
Continue readingTea sugar a dream – Dziękuję Turcjo!
Ostatni świt w Turcji jest lawendowo-różowy. Budzi nas szum Morza Marmara, pierwsze łódki ruszają do Stambułu, sąsiedzi spotykają się na porannym pływaniu. Wychodzimy z pokoju na brzeg. Ulvi – nasz gospodarz z Efe Cafe przyszykował już tosty i czai w dzwonkowych szklankach. Zapala papierosa i opowiada nam o swojej codzienności w Silivri. Za chwilę żegnamy się po turecku: Güle güle i wyjeżdżamy z bramy ostrożnie, żeby nie potrącić kota, który myje się pod drzewem oliwnym na rogu ulicy.
Continue reading